Niccolo Paganini

 





Garb duszy Niccolo



Dam się dziś ponieść pięknu, perfekcyjnych dźwięków
poprowadzą jak dziecko przez długie godziny
ćwiczeń gry na skrzypcach, po wklęsłość obojczyka,
dłonie nad wyraz smukłe, zwane szatańskimi.
Tęsknił mały Niccolo za zwykłą swawolą?
Może przeklinał ojca, grywając w kościele,
diabeł ogonem, runy rozsypał na struny,
trylem ptasich gardziołek, żyźnił czarcie ziele…


O cudowna perfekcjo! Diaboliczna szpetność,
dodaje strunom smaczku słuchając Geniusza,
jest prokreacja życia, poczęta na skrzypcach
miłość, silna jak skała i jako, śmierć krucha.
Przyszła do bezzębnego – zabrała jak swego,
Na struny, dla ostatniej wariacji anieli,
nie użyczyły włosów, ni anielskich głosów.
Szpetota poszła w matnię, runo diabli wzięli.


Tylko nerw rozedrgany, spowiada nutami
przez dzieciństwo na przełaj, ja płynę za nimi,
w muzyczne opętanie, paralele z szatanem...
Szapo ba, od Historii!
- Wybacz Paganini.




(aranek)










Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rożowa wstążeczka

Zimowe